Pages

środa, 2 grudnia 2009

Małobiuściasta Mitologia - czy potrzebuję stanika?

Ile razy my, małobiuściaste, spotkałyśmy się ze stwierdzeniem, że mały biust nie potrzebuje stanika? Ano właśnie...


Mit numer jeden – mały biust nie potrzebuje żadnego podtrzymania, bo trzyma się sam.

Zróbmy eksperyment z gatunku fizycznego. Weźmy w jedną łapkę piłeczkę tenisową, zaś w drugą piłkę rozmiarów większych, załóżmy, że do siatkówki. Ta druga jest oczywiście większa i cięższa. Jeśli wyciągniemy nasze rączki na boki i rozluźnimy palce, to co się stanie?
Obie piłki spadają (dodam, że nawet w tym samym czasie, jeśli były na tej samej wysokości :)), piłeczka tenisowa nie zawisła w powietrzu. Otóż grawitacja działa i nie wyłączają jej nawet w weekendy. Nawet najmniejszy biuścik swoje waży. Oczywiście, trudno, by 65D wymagało takiego samego podtrzymania, jak, załóżmy, 65J (w końcu siła działająca na lżejszy biuścik jest mniejsza prawami fizyki :)). Dlatego też małobiuściaste nie potrzebują na przykład dużego zaniżenia obwodu lub mocniej zabudowanych misek, niemniej jednak bez stanika piersi mogą wyczyniać, co tylko pragną.Test? Podskocz przed lustrem w staniku oraz bez. Na pierwszy rzut oka różnica może być niewielka, jednak gwałtowny ruch może spowodować ból niepodtrzymanym piersiom, które, niezatrzymywane materiałem stanika, poddają się siłom bezwładności.
Wniosek? Nasz mały biust jest może „samonośny”, ale istnieją sytuację, gdy stanik poprawia komfort jego życia :)



Mit numer dwa mały biust wygląda zawsze tak samo i żaden stanik tego nie zmieni.
Oglądając serię Biust na żywo na Stanikomanii można odnieść wrażenie, że metamorfozy występują tylko w przypadku biustów sporych, natomiast przy tych małych nic nie widać. Nic bardziej mylnego! Gdy przyjrzymy się nieco uważniej zdjęciom, zauważymy subtelne różnice...Test:
Stajemy przed lustrem (bez stanika) i obejmujemy swoją pierś. Teraz delikatnie przesuwamy ją do przodu i unosimy do góry. Ładnie? W dobrym staniku będzie tak cały czas. Niektóre kroje zbiorą nam biust bardziej do środka, niektóre mocniej go uniosą, niektóre wysuną mocno do przodu – do wyboru do koloru.Oczywiście, zdarzają się biusty bardzo jędrne i niechętnie poddające się formowaniu, nie zapominajmy jednak o tym, że niekoniecznie ma to związek z samą wielkością biustu – raczej z innymi cechami osobniczymi.



Mit numer trzy – mały biust nigdy nie obwiśnie.

Chociaż bardzo byśmy chciały, by było to prawdą, to jest niestety inaczej ;) Mały biust również może stracić na jędrności i wyglądać nieco smutniej. Dlaczego? Wróćmy do mitu pierwszego – wiemy już, że grawitacja działa i na nasze piersi. A jak działa?
Nie jestem osobą odpowiednio kompetentną do mówienia o biologicznej strukturze piersi, więc odsyłam znów do nawiązującej do tematu notki na Stanikomanii, a sama bardzo uproszczę: nasza pierś jest swego rodzaju „woreczkiem” ze skóry, do którego „wrzucamy” trochę gruczołów, trochę tkanki tłuszczowej, przewody mleczne, nerwy, naczynia krwionośne. Mięśnie klatki piersiowej znajdują się już POD tym, co my nazywamy biustem, zatem nie mają wielkiego wpływu na jego jędrność.
Skóra ma to do siebie, że jest elastyczna i rozciąga się – niekiedy na tyle, że nie potrafi wrócić do stanu pierwotnego. Można jej pomóc stanikiem – gdy on podtrzymuje piersi, nasza skóra ma wolne i nie musi się rozciągać :)Oczywiście, wpływ na jej jędrność ma wiele innych czynników – szkodzi jej częste chudnięcie i tycie, niezdrowy tryb życia czy niewłaściwa dieta. O każdą z tych kwestii należy zadbać z osobna i żadna nie jest mniej lub bardziej ważna.

Czy jeśli w staniku jest mi bardzo niewygodnie, najeżdża mi na piersi i ogólnie bardziej przeszkadza, niż pomaga, to jestem niewymiarowa? Czy na pewno potrzebuję stanika?

NIE! To Twój stanik jest nieodpowiedni – jeśli jest problemem, a nie rozwiązaniem problemu, to należy poszukać innego. Znasz już swój rozmiar? Czy wiesz, jakie kroje są dla Ciebie korzystne? O tym jeszcze będziemy pisać, więc zachęcam do dalszego czytania Na Ostatnią Haftkę.
Czy każda z nas potrzebuje stanika?
To osobisty wybór.Dla mnie komfort przy aktywności fizycznej, świadomość dbania o własną skórę oraz efekt wizualny są wystarczająco przekonującymi argumentami.

piątek, 30 października 2009

Wygoda w push-upie, czyli jak dokonać niemożliwego.

Po krótkim milczeniu kolejna notka z serii "recenzja". Dzisiaj na tapecie kolejny stanik nie-miękki, a wręcz przeciwnie. O jego miękkiej wersji pisała na Stanikomanii Kasica, a dzisiaj Small Cup opowiada o wersji... Żelowej!

Model: Pour Moi? Opulence Gel Bra
Kolor: Czarno-purpurowy (dostępne wersje: biała i różowa)
Zakres rozmiarów: 65-80A, 65-85-B-DD,65-80E, 65-75F.
Cena: 109 zł

Dzięki sklepowi Onlyher mam przyjemność posiadać zdobywającego popularność wśród małobiuściastych stanikomaniaczek „żelika”. Rozmiarówka typowo małobiuściasta, a rodzaj biustonosza, to... push-up.
Tak, dokładnie ten typ mam na myśli, tak odradzany małobiuściastym. Dlaczego odradzany? Bo gąbka odkształca, a źle dobrane „pusiapki” rozmazują biust po całej klatce piersiowej. Już na samym początku zdradzę, że „żelek” jest zupełnie inny. Między innymi dzięki dobremu rozmiarowi :)


Estetyka i wykonanie: 5 



Wersje kolorystyczne są trzy: „żarówiasty” róż dla odważnych, biel z błękitem jako klasyka i kusząca czerń z purpurą. Posiadam właśnie ten ostatni i już po wyjęciu go z opakowania byłam zachwycona. Nie ukrywam, że uwielbiam kolor czarny, a ten w połączeniu z intensywną, błyszczącą purpurą oraz odrobiną wrzosu daje naprawdę wspaniały efekt. Haft jest przemyślany, symetryczny i wykonany bez zarzutu, żadnych wystających nitek czy niedoróbek. Na mostku oraz bocznych wzmocnieniach (nie są to fiszbiny, tylko grubsza warstwa materiału) kokardki z purpurowej wstążki – wyróżniające się, ale nie nachalne. Co mnie jednak najbardziej urzekło, to ramiączka – w części ozdobnej wykończone są nie zwykłymi pętelkami, ale czymś na wzór koronki, a środkiem przyszyta jest tasiemka koloru identycznego, jak ta na mostku. W części regulowanej mamy już zwykłą gumkę z pętelkami, ale jako że jest cieniutka (1 cm), to nie daje wrażenia toporności. Wykończeniu „żelka” nie można nic zarzucić.

Dopasowanie: 4 



O push-upach dobrze wiemy, że w złym rozmiarze mogą zrobić prawdziwą krzywdę naszemu biustowi. Całe szczęście, rozmiarówka tego modelu jest wystarczająca dla małobiuściastych (a do takich kierowany jest raczej ten stanik), irytować może jedynie brak obwodu 28 (60). Miseczki – standardowe. Jeśli jednak jest się pomiędzy rozmiarami, może być problem z doborem tego stanika – mniejszy zapewne będzie wyraźnie bułkował, a większy odstawał w górnej części. Dla mnie jednak mój standardowy rozmiar 30D jest perfekcyjny.Obwód, niestety, nieco zbyt luźny. Przy moich 64 cm pod biustem zapinam się od razu na drugą haftkę. Oczywiście, pośród rozciągliwców, jakie prezentuje nam większość stanikowych firm, Opulence wypada bardzo dobrze, ale dla mnie to wciąż za mało. Niemniej jednak nie jest to stanik do codziennego noszenia, zatem nie będzie miał zbyt wielu okazji, żeby się rozciągnąć.
Ramiączka mają dość długą część ozdobną, zatem niezbyt szeroki zakres regulacji, przez co dziewczętom z wysoko osadzonym biustem mogą sprawiać problem jako zbyt długie.

Konstrukcja i kształt: 5



Mamy do czynienia z push-upem, ale zupełnie innym od tych sprzedawanych na straganach. Wkładka nie jest bowiem gąbką, ale mięciutkim, milusim ŻELEM, o którym za chwilę. Stanik naprawdę zbiera do środka i robi miażdżący (w sensie pozytywnym) efekt. Nie jest to na pewno stanik dobry na co dzień, ale na specjalne okazje – w swojej klasie rozgrywkowej jest wprost idealny. Nie jest atrapą biustu, czego zapewne obawia się większość małobiuściastych. Do tego, mimo tworzenia świetnego dekoltu, nie spłaszcza biustu ani z boku, ani z przodu. Konstrukcja naprawdę dopracowana.

Wygoda: 5



Bałam się tego żelu, bo niegdysiejsze „pusiapki” gniotły i były baaardzo niewygodne. Żel natomiast jest bardzo delikatny, miękki, lekko „pływający”. Wypycha piersi w górę, ale jednocześnie w ogóle się go nie czuje. Do tego miseczki od spodu podszyte są delikatnym, niemal aksamitnym w dotyku materiałem. Ramiączka nie drapią, mostek nie pije, obwód zapięty na drugą haftkę nie przesuwa się ani nie uciska nadmiernie. Nie planuję go jednak nosić na co dzień, więc nie robiłam testów uwzględniających noszenie go od siódmej rano do dwudziestej pierwszej, ale sądzę, że ten stanik zdałby egzamin bez zarzutu.

Cena: 4



W porównaniu z większością brytyjczyków – bardzo przystępna. Gdyby była poniżej stu złotych, dałabym piątkę, ale ponieważ jestem ortodoksyjna – zostaje 4.

I jak tu inaczej podsumować? Efektowny, wygodny, dobrze kształtujący stanik, dobrze wykończony i w niskiej cenie. Nic, tylko kupować! Nawet dla mnie, osoby która lubi stanki miękkie, wszelakie przezroczystości inne cuda, żelowa Opulencja jest stanikiem trafionym - po prostu od czasu do czasu ma się ochotę zgrzeszyć i założyć coś innego, niż zwykle :)