Pages

środa, 27 kwietnia 2011

Kolorowy zawrót głowy


Kolorowy zawrót głowy

Nie miałyście czasem tak, że byłyście w posiadaniu fantastycznego biustonosza: znakomity krój, dopasowany rozmiar, urocza koronka, wygodny obwód, po prostu cud-miód-malina, z jedną jedynie wadą, a mianowicie – kolorem? Pewnie niejedna z Was to odczuła – wszystko super, ale ja to bym chciała niebieski/zielony/brązowy. I co z tym fantem zrobić?

Z pomocą przychodzą nam farby do ubrań. Uwalniające barwnik w wysokiej temperaturze nie zmywają się w następnych praniach, mogą nadać naszym biustonoszom naprawdę fantastyczne kolory. Specjalnie dla Czytelniczek rozczochrana_i_wredna przygotowała mały poradnik oraz udostępniła zdjęcia samodzielnie zestawionego kompletu, złożonego z biustonosza Millie marki Freya w rozmiarze 32B oraz dopasowanego dołu innej firmy. Przed farbowaniem niezbyt do siebie pasowały, a po farbowaniu? Zobaczmy efekty!






Prawda, że efektowne? Zapraszam do przeczytania poradnika!


Łopatologiczny poradnik farbowania bielizny.

Czyli garść rad i ciekawostek dotyczących farbowania bielizny farbą do bielizny firmy Simplicol.

1. Przed farbowaniem obejrzyj dokładnie stanik i majtki.
Zwróć uwagę na skład na metce, szwy i inne dodatki jak np. kokardki na mostku. Farba jest do włókien sztucznych, dobrze „łapie kolor” materiał koronek i obwodu, dodatki i szwy mogą nam spłatać figla i koloru nie przyjąć.

2. Farbowanie bawełnianej bielizny.
Niespodzianki mogą się pojawić także przy farbowaniu bielizny z dużą domieszką bawełny. Może się bowiem okazać, że kolor wyszedł dużo słabszy niż kolor koronek. Duży wpływ na kolor wyjściowy ma także kolor bawełny.
Przy farbowaniu majtek z dużą domieszką bawełny w różnych kolorach, efekty mogą się różnić. Farbowałam na kolor „petrol”, a majtki przybierały kolory od brudnobrązowego (na pomarańczowy), poprzez głęboką czerwień/ burgund (na czerwień), po jasnoniebieski (na szarym).

3. Zamiast farbować w misce lub wiadrze, wrzuć materiał do garnka i postaw na kuchence.
W ten sposób będzie wygodniej kontrolować temperaturę mieszaniny, a zamiast dolewać ciepłej wody, wystarczy ją jedynie podgrzać.

4. Rękawiczki to dobry pomysł.
Kolory farb do bielizny są bardzo ładne, ale zdecydowanie lepiej wyglądają na bieliźnie niż na dłoniach. Rękawiczki niech towarzyszą całemu procesowi farbowania. Spłukiwanie zimną wodą i pranie ma służyć utrwaleniu koloru na materiale. Lepiej by nie utrwalił się na dłoniach…

5. Jeśli martwisz się o gumki w staniku, a zależy Ci na intensywnym kolorze…
… zamiast zwiększać temperaturę mieszaniny, możesz wydłużyć czas moczenia się stanika w barwniku.

6. Pamiętaj o mieszaniu.
Mieszanie jest gwarantem równomiernego rozprowadzenia się koloru na materiale. W przeciwnym wypadku na staniku lub majtkach wyjdą „zacieki”. Uważaj, by nie pochlapać się przy mieszaniu!


Serdecznie dziękuję rozczochranej_i_wrednej za fantastyczny materiał i życzę wszystkim Czytelniczkom owocnego farbowania biustonoszy!

sobota, 16 kwietnia 2011

Kwiaty, kawa i biustonosze prosto z Łodzi



"Szyfoniera to wspólny projekt dwóch kobiet: matki i córki połączonych wspólną pasją do idei brafittingu i umiłowaniem pięknej bielizny.  To jedyne miejsce w Łodzi, gdzie kobiety mogą przyjść poplotkować przy kawie czy herbacie i wyjść odmienione w pięknym biustonoszu."

Tak o swoim sklepie na stronie internetowej piszą właścicielki Szyfoniery – Anna Dastych i jej córka, Aleksandra. Odwiedziłam ten uroczy sklep, zostałam poczęstowana przepyszną kawą i jeszcze lepszymi ciastkami oraz przeprowadziłam przesympatyczną rozmowę z właścicielką, Anną Dastych, i zatrudnioną w sklepie brafitterką, Magdaleną Grabarczyk. Co mają do powiedzenia czytelniczkom Small Cup?


Zacznę od pytania, które pewnie niejednokrotnie padało w Waszym kierunku – skąd pomysł na połączenie sklepu z bielizną i kawiarni? To dość niekonwencjonalna idea…

Anna Dastych: Pewnie właśnie dlatego, że niekonwencjonalne, to postanowiłyśmy to zrobić. A tak naprawdę, to w tym miejscu mieściła się kawiarnia „Zielone Wzgórze”,  którą prowadziłyśmy wraz z Olą. Ponieważ w realiach łódzkich finansowo się ta kawiarnia niekoniecznie sprawdzała, to postanowiłyśmy coś z tym zrobić. Tak jak większość z nas, przez przypadek weszłam do Internetu - zobaczyłam, że jest coś takiego, jak brafitting, Lobby Biuściastych, Stanikomania. W ten sposób narodził się pomysł, że możnaby założyć sklep z bielizną i usługą brafittingu, jednocześnie nie rezygnując ze strefy dla kobiet. W tej chwili kawiarnia jest typowo kobieca - można w dalszym ciągu napić się kawy, herbaty, zjeść ciastka, a jednocześnie kupić bieliznę dostępną w pełnej rozmiarówce, z usługą brafittingu.

Jakie firmy są dostępne w Szyfonierze? Dlaczego właśnie takie?

A.D.: Firmy mamy w tej chwili głównie polskie, większość łódzkich: Ewa Michalak, Comexim, Kris Line, Dalia, Gaia. Mamy też „brytyjczyki” – Miss Mandalay, Pour Moi?, Bestform. Nasz sklep znajduje się w Łodzi, firmy łódzkie to nasza podstawa, a tak naprawdę nie ma ich w innych lokalnych sklepach – jesteśmy na przykład jedynym sklepem w naszym mieście, który sprzedaje bieliznę Ewy Michalak czy Comeximu, a są to firmy bez wątpienia godne zauważenia.

SmallCup jest blogiem dla małobiuściastych – co polskie firmy mają im do zaoferowania?

A.D.: Tak naprawdę w tej chwili dla małych biustów mamy Ewę Michalak. Wbrew pozorom, mały biust wcale nie jest łatwiejszy do ubrania niż duży. Jesteśmy w trakcie poszukiwań firm, które szyją dobre staniki na mniejsze biusty. W ofercie sklepu większość firm jest od miseczki D.

Dużo małobiuściastych przychodzi po dobrze dobrany stanik?


A.D.: Tak, przychodzą dziewczyny, szukają. Często, choć nie zawsze, chcą biust zwiększyć sobie optycznie, większość przychodzi w push-upach i szukają tego typu staników. Obwody mamy od sześćdziesiątek i ścisłych sześćdziesiątek piątek, a większość małobiuściastych jest też szczupła. Największy problem mamy, pewnie jak większość sklepów, z miękkimi stanikami dla małych biustów. Mały biust rządzi się swoimi prawami, są to często piersi bardziej zwięzłe, które się nie poddają tak łatwo ułożeniu w tym staniku. Myślę, że w ramach poszukiwań wejdziemy w biustonosze firm angielskich, polecanych na Lobby Małobiuściastych czy Balkonetce.

Magda, jako brafitterka pracująca w Szyfonierze – może chciałabyś się wypowiedzieć, jak Tobie dobiera się staniki na mały biust?


Magdalena Grabarczyk : Zdecydowanie trudniej, niż na biusty z drugiego końca tabelki, właśnie z takich powodów, jakie wymieniła Ania. Te biusty mają najczęściej własny, określony charakterek, jak ja to nazywam. Są często ściśle związane z klatką piersiową, o własnym, zdecydowanym kształcie – trzeba znaleźć biustonosz, który jest kształtem dopasowanym do nich, bo odwrotnie jest trudno. Problem zatem stanowi najczęściej nie rozmiar, tylko kompatybilność fasonu z biustem.

Niezależnie od rozmiaru, jak reagują panie, które przyszły, dobrały rozmiar i właśnie wychodzą w nowym staniku?

A.D.: To jest jedna z przyjemniejszych form pracy, czyli właśnie okrzyki w przymierzalni…
M.G
. „O matko”…
A.D. „O matko”, „Boże”, „Wow!”. (śmiech) Właśnie to jest charakterystyczne, ciekawe – małobiuściasta pani przychodzi i mówi, że „ona to ma taki mały biust” i bardzo by chciała, by był on większy. Zwykle te panie „lądują” w miseczce D, DD. Dla nich jest to takie niezwykłe wrażenie, że to jest ta miseczka D, że ten biust fajnie wygląda.
M.G.: I pytanie: czy tu naprawdę nie ma żadnego push-upa?
A.D.: Do tego nauka wygarniania – panie twierdzą, że miseczka na pewno odstaje i jest zdecydowanie za duża, po czym okazuje się inaczej. I wtedy te okrzyki.

Wiemy już, co jest fajne. A co jest wręcz przeciwnie – nieprzyjemne w tej pracy?

A.D.: Dla mnie? Osobiście niefajne jest jedynie układanie później tych staników, które klientka mierzy. Jednej klientce czasami staramy się pokazać nawet kilkanaście modeli w różnych rozmiarach. Później te staniki trzeba ułożyć z powrotem na wieszaczki, ładnie, w odpowiedniej kolejności. To jest jedyny mankament pracy brafitterki w sklepie z pełną rozmiarówką (śmiech)M.G.: Chciałam tylko dodać, że świetnie się z Anią uzupełniamy, bo ja dla odmiany lubię porządkować, sortować, więc zdejmuję mojej szefowej z głowy ten największy ciężar (śmiech). Poza tym… ja lubię wszystko.

Czy praca w takim sklepie jest ciekawsza, niż prowadzenie kawiarni?

A.D.: Czy ja wiem, czy ciekawsza? Inna. Z jednej strony trudniejsza – wypuszczenie klientki w pierwszym uświadomionym staniku nie jest takie proste. Ten biust może różnie się zachowywać, zmigrować, po jakimś czasie biustonosz może okazać się za mały. Czasami ten pierwszy stanik może na początku klientce sprawiać jakieś niedogodności – trzeba się przyzwyczaić do ściślejszego obwodu, do fiszbin. Trudno to ocenić w przymierzalni. Spoczywa na nas większa odpowiedzialność, niż w kawiarni. Tam zrobiło się tylko kawę, żeby ładnie wyglądała, ciasto, żeby dobrze smakowało. To jest taka różnica - czasami trudno jest dobrać ten biustonosz, by był idealnie dopasowany i wygodny, bo, niestety, okazuje się dopiero po jakimś okresie noszenia tego stanika.

Jak jest z promocją sklepu, czy łatwo się rozreklamować?

A.D.: Jeśli ktoś ma nieograniczoną ilość pieniędzy, to łatwo. Jeżeli jest inaczej, to w sukurs przychodzą różne pomysły, czyli na przykład jeżdżenie z brafittingiem. Ostatnio byłyśmy z Magdą w Bełchatowie, gdzie miał miejsce Festiwal Kobiecości. Tam odbył się cały wykład na temat brafittingu, oraz mierzenie i ubieranie pań. Byłyśmy też z Olą i Magdą na typowo babskiej imprezie Lady Polonia, gdzie miał miejsce pokaz mody bieliźnianej z udziałem nieprofesjonalnych modelek. Były to dziewczyny w różnym wieku, najmłodsza około dwudziestu lat, najstarsza – powyżej czterdziestki, choć nie jestem pewna, bo nie rozmawiałyśmy na ten temat. Impreza bardzo udana, a panie, które prezentowały bieliznę, świetnie się wczuły w rolę modelek, dobrze wyglądały. Byłyśmy też w Starej Szwalni, czyli klubie muzycznym. Tam z okazji ósmego marca była kobieca impreza.

Czy klientki to głównie osoby, które przeczytały coś w Internecie, czy może „z ulicy” albo takich promocji?

A.D.: Myślę, że to jest taka mieszanka. Dużo jest klientek, które przeczytały o nas w Internecie, także panie, które spotkałyśmy na przykład w Bełchatowie, czy na Lady Polonia. Przychodzą do nas i oczywiście przyciągają następne koleżanki. Miałyśmy fajny artykuł w Gazecie Wyborczej – stamtąd też się pojawiły klientki. Najwięcej jednak klientek to panie, które dowiedziały się o sklepie od koleżanki, mamy, córki, cioci. Widzą ten stanik na innym biuście i przychodzą, bo też chcą tak wyglądać.


Magda, Ty wcześniej byłaś klientką sklepu. Skąd się o nim dowiedziałaś?

M.G.: Z mojego ulubionego forum, czyli Lobby Biuściastych. Stamtąd się wziął mój cały pomysł związania się z brafittingiem zawodowo, a nie tylko hobbystycznie. Anię poznałam już dużo wcześniej, ale nie sądziłam, że się jeszcze kiedyś spotkamy. Kiedy dowiedziałam się o otwarciu nowego sklepu w Łodzi, których jest tu niewiele, to przypędziłam. I tak się pałętałam w okolicy, i zostałam w końcu (śmiech).

W jakich godzinach można odwiedzać Szyfonierę?

A.D.: Szyfoniera mieści się na ulicy Legionów 2, jest to narożna kamienica Placu Wolności. Godziny otwarcia: poniedziałek, środa, czwartek od 10 do 18, a we wtorki i piątki: od 11 do 19 – uwzględniamy panie, które też pracują w handlu tak jak my, by mogły przyjść do nas po pracy. W soboty sklep otwarty jest od 11 do 15.

Dziękuję za rozmowę.


A.D.: I my też dziękujemy.

Dla czytelniczek Small Cup Ania i Magda przygotowały niespodziankę. Do piętnastego maja w Szyfonierze na hasło „Small Cup” będzie można uzyskać 10% rabatu na stanikowe zakupy. Wszystkie panie gorąco zapraszam. Polecam również zapoznanie się ze stroną internetową sklepu: www.szyfoniera.com.pl








wtorek, 5 kwietnia 2011

Nie tylko o stanikach - jak ubrać mały biust?

Szanowne Panie, przepraszam, za tak długie milczenie, ale cierpiałam na braki internetu w ostatnich dniach. Dzisiejszą notkę sponsoruje 100krotna, której serdecznie dziękuję zarówno za zdjęcia, jak i pełen przydatnych informacji tekst. Zapraszam do czytania oraz komentowania!






Wszystkie zdjęcia robione w czarnym effuniaku HP w rozmiarze 70C.
Mój najczęściej noszony rozmiar to 65DD, co niby nie jest biustem bardzo małym – ale u mnie wizualnie wygląda na mniejszy, bo moje dolne żebra i brzuch wystają bardziej niż powierzchnia klatki piersiowej.
Teoretycznie małobiuściastej obojętnie, jaki nosi krój, prawda?
Fakt, różnice są raczej subtelne, ale jeżeli możemy wyglądać w czymś lepiej, to czemu nie zwrócić na to uwagi?  Przy okazji chyba mimochodem zdradziłam, jaki jest mój ulubiony kolor ubrań ;)

Zestawienie nr 1 – krój dekoltu.



Trzy razy czerwony.

Pierwsza z bluzek ma kwadratowy dekolt i przymarszczenie z podwójnego materiału  na ramionach. Jak widać, proste odcięcie dekoltu i duża ilość materiału na ramiączkach powyżej skutecznie równoważy wypukłość biustu. Do tego nie opina miejsca bezpośrednio pod biustem, przez co zlewa się on z żebrami i brzuchem poniżej.
Druga w kolejce ma  ciekawy dekolt, z „węzełkiem” poniżej. Ale niestety i w tym przypadku przymarszczenie, tym razem pod linią biustu, wizualnie sprawia, że wydaje się on mniejszy. I zlewa się z całością.
Trzecia bluzka, ma dekolt kopertowy, nie posiada żadnych pogrubiających elementów w okolicy brzuchowej ani barkowej, a odcięcie wypada dokładnie pod biustem, co go ładnie odcina wizualnie od ciała i eksponuje. Wg mnie wygląda najlepiej, najlepiej też się w niej czuję. Na zdjęciu stoję minimalnie w innej pozycji, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że wygląda lepiej w zasadzie w każdym ustawieniu.

Zestawienie nr 2 – kwestia kontrastu.




Tutaj próbowałam pokazać jak kolorami możemy ładnie uwydatnić kształty. Obydwie bluzki w podobnych barwach – dół jest inny, bo jedna jest w zasadzie tuniką, ale skupiam się obecnie na okolicach dekoltu. Jak widać, pierwsza bluzka ma coś w rodzaju bolerka zakrywającego część piersi, spod bolerka wygląda biała koszulka o grzecznym dekolcie.
Od frontu czarna linia bolerka powoduje to wizualne podniesienie piersi i ich uwypuklenie – bardzo fajny efekt, pożądany przez biuściaste – niestety z profilu kontrast białego na brzuchu i czarnego na biuście działa na niekorzyść tego ostatniego.Druga bluzka, przez dosyć grube czarne linie V lekko „obniża” wizualnie zawieszenie biustu, za to jasny kolor dodaje ciężkości w tych okolicach. Czarny pasek pod spodem zwiększa efekt uwypuklenia. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest wiązanie na plecach – ładnie podkreślone jest odcięcie pod biustem, czyli to, co kobietom ogólnie służy.

Zestawienie nr 3 – tunika.




Czerwona turniczka ma odcięcie pod biustem ale ma też spłaszczający podwójny materiał na biuście. W zasadzie rozszerza się już do pach w dół, przez co sylwetka wydaje się być ogólnie grubsza. Jest też nieco za luźna, widać na plecach. Na drugim w kolei zdjęciu znana z poprzedniego zestawienia tunika, odcinana , wiązana z tyłu. Nałożyłam też jedną bluzkę na drugą i tak naprawdę różnice są niewielkie,  więc efekt jest głównie wizualny :) Ale przecież chyba o to chodzi…

Zestawienie nr 4 – śmierć tiszertom!




Jak widać. Po lewej stronie zwykły t-shirt, w ładnym kolorze, najprostszy krój typu prostokąt z rękawkami. Oczywiście bez dekoltu, bo małobiuściaste nie powinny w żadnym wypadku nosić dekoltów! Przecież „wygląda to żałośnie, bo widać, że nic tam nie masz” – takie stwierdzenia często pojawiają się w poradach dla dziewczyn z tej mniejszej strony tabelki rozmiarowej.

A guzik, bo ja dekolty zamierzam nosić. Za to t-shirty zostawiam sobie jedynie na rower i wycieczki w góry – zwłaszcza te mniej dopasowane.

Oczywiście zestawienie ekstremalne, bo bluzka jest z gatunku wyjściowych – ale przynajmniej łatwo ocenić, w czym wyglądamy bardziej atrakcyjnie a czym sobie uroku nie dodajemy :)