Pages

wtorek, 9 lutego 2010

Odrobinę merytoryki

Tytułem wstępu


Napisałam całkiem pokaźną notkę na temat dobierania obwodów, merytoryczną i te kwestie. Powiem więcej, napisałam ją jakiś czas temu, a dziś przeczytałam. Zęby mi tylko zgrzytnęły i doszłam do wniosku, że ja pedagogicznego zacięcia nie mam (i mieć nie będę) i jakoś tak nie podchodzi mi wyjaśnianie czegoś całkiem od podstaw. Niemniej jednak Small Cup w założeniu ma trafiać nie tylko do „uświadomionych” małobiuściastych, ale i tych „świeżynek”, więc obowiązek wzywa. Ale! Najkrócej jak się da – bo przecież o dobieraniu stanika możnaby pisać elaboraty, a tu wypadałoby jakieś podstawy :)

Bierzemy miarkę…


… i mierzymy się pod biustem. W zasadzie nie jest to trudne, ale warto dokonać kilku pomiarów, z których każdy coś nam powie o naszym „podbiuściu”.

1)      Ścisło pod biustem, na wydechu – to będzie nasz wyjściowy pomiar. Dlaczego tak, a nie inaczej? Ano, bo miarka jest sztywna, nie rozciąga się tak jak obwód biustonosza, a chciałybyśmy, żeby nas opinał i nie zlatywał ani nie podjeżdżał, kiedy będziemy na tym nieszczęsnym wydechu. Nie przesadzajmy jednak w drugą stronę – mierzenie się do utraty tchu i omdlenia, wbijając sobie miarkę bardzo głęboko w skórę nie jest wskazane.

2)      Luźno pod biustem, na wydechu – pomiar pomocniczy, pozwalający określić nam ściśliwość naszego ciałka. Dlaczego na wydechu? Nie mierzymy pojemności naszych płuc, a nasze ciałko, odnosimy się więc do poprzedniego pomiaru.

3)      Na wdechu, nie za ciasno, nie za luźno – pomiar pomocniczy, który przyda się w określeniu, do ilu centymetrów powinien przynajmniej rozciągać się nasz stanik, byśmy mogły swobodnie oddychać.



Ustalamy wstępny obwód


W tym celu wybieramy pomiar nr 1, zaokrąglając go do pełnych piątek w dół. Oczywiście, jest to orientacyjne, albowiem możemy czasem potrzebować obwodu ciaśniejszego, czasem luźniejszego. Wszystko wyjdzie w praniu, ale jeśli nie chcemy chodzić do przebieralni z naręczem staników kilka razy, warto wiedzieć, jakie obwody należy wziąć :).

Poprawkę na pomiar nr 1 wziąć warto na podstawie pomiaru nr 2. Jeśli różnica między nimi jest duża, większa niż 8-10 cm, to koniecznie bierzemy do przymierzenia również obwód oczko większy niż nasz wyjściowy. Wyjaśnienie: miarka, mimo że nieelastyczna, zasadniczo ma ok. 1 cm szerokości, więc łatwiej się nam wbija w miękkie ciałko, niż szerszy obwód stanika.

Kolejna poprawka to pomiar nr 3 – nasz stanik powinien rozciągać się przynajmniej do tylu centymetrów, byśmy mogły swobodnie oddychać.

W efekcie do przebieralni warto zabrać staniki o sąsiadujących obwodach. Oczywiście, w międzyczasie zweryfikujemy też ściśliwość poszczególnych modeli biustonoszy, „ściśliwość własną”, szerokość fiszbin (zależną od obwodu) – wszystko jednak w swoim czasie.

Mierzymy na sobie


Do kolejnej oceny potrzebny będzie stanik. Jak go założyć, by nie przekłamać naszych pomiarów? Sztuczek jest kilka:

1)      Zapinamy obwód z przodu, zamiast z tyłu – nie oszukają nas za małe miseczki!

2)      Zapinamy obwód z tyłu, ale miseczkami w dół – powód ten sam :)

3)      Bierzemy miseczkę nieco większą, niż spodziewamy się nosić – tu jednak bardzo ostrożnie, by zbyt szerokie fiszbiny nie stanowiły części obwodu. Ta metoda wymaga również wstępnej znajomości miseczki, jaką powinnyśmy nosić.

Jak ocenić obwód na sobie? Kilka świętych zasad:

1)      Powinien leżeć poziomo. W niektórych modelach obwód ten będzie niżej lub wyżej, ale jego równoległość do podłogi powinna być wstępnym kryterium (oczywiście, jeśli mamy do czynienia z prostą podłogą).

2)      Kiedy my się ruszamy – obwód się nie rusza, tkwi w miejscu tam, gdzie go założono. Jeśli to nowy stanik – powinien trzymać się, zapięty na najluźniejsze haftki.

3)      Możemy zapiąć się na pierwszy, drugi i trzeci rząd haftek (są biustonosze z większą ich ilością, a z nimi jeszcze nie miałam do czynienia), ale na pierwszym, najluźniejszym jest nam wygodnie.

4)      Możemy w nim swobodnie oddychać – nic nie wbija się nadmiernie w ciało, nie gniecie. Tu przydaje się nam pomiar numer 3 – jeżeli biustonosz nie rozciąga się w ręku do przynajmniej tylu centymetrów, ile mamy na wdechu, może okazać się za ciasny i niewygodny.

5)      Bez względu na wszystko stanik nie może „wjeżdżać nam na piersi z przodu”.

6)      Po podciągnięciu ramiączek do stanu ich lekkiego napięcia (lekkiego – tak, by nie wbijały się w ciało oraz żeby można je odciągnąć odrobinę w górę) obwód nie powinien znaleźć się wyżej.




Niepokojące oznaki


Po czym rozpoznać, że nasz dobrany obwód jest nie w porządku?

Jeżeli: „podjeżdża” przy ruszaniu się lub nawet bez niego lub fiszbiny z przodu od dołu próbują „wejść” na piersi lub po nieznacznym podciągnięciu ramiączek zmienia swoje położenia lub po prostu spada – jest za luźny. Należy wziąć wówczas obwód o „oczko” mniejszy. Jeśli nadal pojawiają się te same symptomy – lepiej zrezygnować z danego modelu biustonosza. Konieczność zaniżania obwodu o kilkanaście centymetrów oznacza kiepską jakość materiałów. Duże zaniżanie obwodu może też spowodować, że weźmiemy za dużą miskę (o czym w kolejnych notkach).






Jeżeli: wbija się boleśnie w ciało lub nie możemy wziąć swobodnie wdechu lub przesuwa się w dół (fiszbiny nie znajdują się bezpośrednio pod piersiami) lub ślady po nim nie znikają po więcej niż godzinie (w zależności od delikatności skóry) – jest za ciasny. Należy wziąć wówczas obwód o „oczko” większy.

Na zakończenie

Drogie panie, w tym momencie nie uciekamy z krzykiem na widok tylu informacji naraz, ale grzecznie czekamy na następną notkę, dotyczącą miseczkowo – fiszbinowych obserwacji :)

Wybaczcie mi też moje koślawe rysunki, ale od miesięcy nie miałam ołówka w ręku i wyszło, jak wyszło :)

Zamieszanie sesyjne mi minęło, z uczelni wyszłam z tarczą, mam więc nadzieję, że w najbliższym czasie notki będą pojawiać się regularnie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz